Marek Pietruczuk przed walką w Portoryko: "Cieszę się, że tu jestem, to wynik mojej ciężkiej pracy" [ZDJĘCIA]

Sporty walki 16 stycznia 2015 1 Komentarz

W nocy z soboty na niedzielę w portorykańskim San Juan bokserska reprezentacja Rafako Hussars Poland rozpocznie sezon 2015 w lidze światowej WSB. W pierwszym meczu nowego sezonu wystąpi także ostrołęczanin Marek Pietruczuk, z którym rozmawialiśmy już podczas jego pobytu na ziemiach Ameryki Środkowej.

W nocy z soboty na niedzielę w portorykańskim San Juan bokserska reprezentacja Rafako Hussars Poland rozpocznie sezon 2015 w lidze światowej WSB. W pierwszym meczu nowego sezonu wystąpi także ostrołęczanin Marek Pietruczuk, z którym rozmawialiśmy już podczas jego pobytu na ziemiach Ameryki Środkowej.

Doba w podróży do San Juan

Wyprawa na mecz do Portoryko to nie lada wyzwanie. Reprezentacja biało-czerwonych, której towarzyszy znany dziennikarz sportowy Janusz Pindera, udała się do San Juan z przystankami w Amsterdamie i Nowym Jorku. Łącznie "Husaria" spędziła w podróży aż całą dobę. Nie było łatwo, o czym przekonuje nas wychowanek Victorii Ostrołęka.

- Podróż rozpoczęliśmy we wtorek o czwartej rano - mówi Marek Pietruczuk - Dwie godziny później wylecieliśmy do Amsterdamu, gdzie czekaliśmy sześć godzin na kolejny samolot. Było co zwiedzać, bo lotnisko bardzo duże, a wagę trzeba było robić więc ciągle chodziliśmy. Następny etap to podróż do Nowego Jorku, już w samolocie kilku Amerykanów pytało mnie skąd jesteśmy, bo byliśmy w dresach drużynowych. Myśleli, że jesteśmy koszykarzami, ale dogadaliśmy się i życzyli nam powodzenia w walkach - dodaje. Kolejnym etapem podróży był lot z Nowego Jorku do San Juan.

- W Nowym Jorku czekaliśmy tylko dwie godziny i wylecieliśmy do Portoryko, z lotniska taksówką udaliśmy się do hotelu i od razu położyliśmy się spać po 24 godzinach podróży. Rano bardzo wcześnie wstaliśmy, więc poszliśmy pozwiedzać. Temperatura jest tu wysoka, około 30 stopni, w hotelu jest klimatyzacja ale na zewnątrz to aż dusi - z uśmiechem opowiada Marek. Co ostrołęcki pięściarz zdołał już obejrzeć w San Juan?

- Byliśmy nad Oceanem, też na sali bokserskiej. Widzieliśmy warunki, w jakich trenują przeciwnicy, nie można powiedzieć by były one dobre - stwierdza Pietruczuk i po chwili przechodzi do tematu jedzenia w Portoryko - Z jedzeniem jest w sumie podobnie jak w Polsce, z tym, że tu się opłaca najbardziej jeść w fast foodach.

Po posiłku przyszedł czas na trening i wolny czas wieczorem. Trener Zbigniew Raubo nie oszczędzał swoich podopiecznych i zafundował im ciężkie zajęcia. Tym bardziej naszym bokserom potrzebny był relaks i wspólne wyjście do miasta.

- Wieczorem odbyliśmy trening, trenerzy dali nam w kość by wyrównać limit wagowy. Po treningu kolacja i dwie godzinki spaceru - mówi Marek i opowiada o tym, co zdziwiło go w portorykańskiej kulturze - W San Juan jest dużo zabawy wieczorem, gra głośna muzyka w mieście i na stacjach benzynowych.

O formę nie trzeba się martwić

Ostrołęczanin dopiero na miejscu poznał rywala, z którym zmierzy się w kategorii do 56 kilogramów. Jest nim Garibaldy Gomez, postać absolutnie anonimowa w świecie bokserskim. Nawet media portorykańskie ograniczają się do zdania, że dla Gomeza będzie to jeden z pierwszych występów w tej kategorii wagowej.

Trener Zbigniew Raubo jest optymistą i stawia jasny cel przed swoimi zawodnikami - w nocy z soboty na niedzelę czasu polskiego biało-czerwoni mają odnieść zwycięstwo nad reprezentacją Portoryko.

- Oczekuję zwycięstwa w San Juan. Po pracowitych ponad dwóch miesiącach przygotowań nasi pięściarze są w stanie pokonać debiutujący w World Series of Boxing zespół Portoryko. Nie ma znaczenia, że boksujemy na wyjeździe z ekipą, która ma solidnych zawodników. Skończył się czas obijania Polaków - powiedział trener "Husarii" w wywiadzie dla BOKSER.ORG.

Zdanie trenera Raubo podziela również Marek Pietruczuk, który zapewnia o swoim dobrym przygotowaniu do walki z Garibaldy Gomezem.

- O swoją formę się nie martwię, jestem dobrze przygotowany - mówi - Jedyne czego się obawiam to to, czy uda mi się tak szybko zaaklimatyzować.

"Cieszę się, że tu jestem"

Marek Pietruczuk pochodzi z Ostrołęki i jest wychowankiem trenera Mieczysława Mierzejewskiego. Na każdym kroku podkreśla swoje pochodzenie. Za pośrednictwem naszego portalu Marek dziękuje wszystkim, którzy wspierają go w bokserskiej karierze.

- Cieszę się, że tu jestem, to wynik mojej ciężkiej pracy. Dużo ludzi pisze do mnie, piszą mi komentarze pod zdjęciami. To daje mi siłę i wiarę w to wszystko, co robię! Dziękuję im za to że mnie wspierają, przede wszystkim firmie Edison, całemu teamowi, prezydentowi Ostrołęki Januszowi Kotowskiemu. Dziękuję także pani Monice za wsparcie i wiarę, oczywiście też mojej kochanej mamie i mojemu drugiemu tacie, trenerowi Mieczysławowi Mierzejewskiemu, który mnie wytrenował i wychował na takiego zawodnika - kończy Pietruczuk.

Mecz Puerto Rico Hurricanes - Rafako Hussars Poland odbędzie się w nocy z 17 na 18 stycznia czasu polskiego. Bezpośrednią transmisję ze starcia pierwszej kolejki ligi światowej WSB przeprowadzi telewizja TVP Sport. Walkę Marek Pietruczuk - Garibaldy Gomez oraz występy Dawida Jagodzińskiego, Damiana Kiwiora, Tomasza Jabłońskiego i Igora Jakubowskiego oglądać będzie można na antenie tej telewizji od godziny 23.55. Zachęcamy do dopingowania ostrołęczanina!

Zapraszamy także do naszej galerii, gdzie zamieściliśmy już zdjęcia z pobytu Marka w San Juan. Pięściarzowi z Ostrołęki dziękujemy za pomoc w przygotowaniu artykułu i życzymy powodzenia w walce z reprezentantem Portoryko.

Chcesz być na bieżąco z wynikami i informacjami sportowymi? Polub nas na Facebooku:

SPORTowa Ostrołęka | Wypromuj również swoją stronę

Zdjęcia do artykułu:
Zobacz więcej zdjęć ...
Czytaj również:

Komentarze

...
15:18, 16 stycznia 2015

aaaa

Fajny chłopak z Ciebie, Marek. Trzymaj się tego, nie zmieniaj się. :) Trzymam za Ciebie mocno kciuki! WIARA CZYNI CUDA 



Serwis eOstroleka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


Brak możliwości komentowania artykułu po trzech dniach od daty publikacji.