Z Obierwii na karty historii. Opowieść o wyjątkowym maratończyku

Lekkoatletyka 24 maja 2018 2 Komentarze

Nasza kurpiowska kultura zachowuje pewną żywotność, a swoją barwnością i swoistością budzi zainteresowanie. Powinniśmy być dumni z naszej gwary, muzyki, tańca śpiewu, pięknych strojów i rękodzieła. Jak również wielkim skarbem są także przeróżne opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Na kartach historii nie brakuje wzmianek o naszych stronach.

Nasza kurpiowska kultura zachowuje pewną żywotność, a swoją barwnością i swoistością budzi zainteresowanie. Powinniśmy być dumni z naszej gwary, muzyki, tańca śpiewu, pięknych strojów i rękodzieła. Jak również wielkim skarbem są także przeróżne opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie. Na kartach historii nie brakuje wzmianek o naszych stronach.

Nasza ziemia kurpiowska zrodziła wiele osób, z których może być dumna. Znajdziemy w ich gronie także mieszkańców naszej miejscowości. Warto więc jest nieco przybliżyć ich sylwetki. Ci prości ludzie z naszego sąsiedztwa poprzez swoje pasje, miłością do tradycji i regionu, zaangażowaniem, pracą rozsławiali i rozsławiają nasz region. Kurp nie jedno ma imię, bo odnajduje się w różnej dziedzinie, dlatego i w gronie sportowców nie mogło nas zabraknąć. Kultura fizyczna przynosiła i przynosi naszej krainie wiele powodów do zadowolenia i dumy.

Przykładem jest Stanisław Dzięgielewski (1953 – 2013), pochodzący z Obierwi, pierwszy maratończyk ziemi kurpiowskiej. Już w wieku szkolnym każdą wolną chwilę poświęcał na bieganie. Na początku lat siedemdziesiątych pasja przerodziła się w systematyczny trening. Jako nastolatek, Staszek startował w biegach międzyszkolnych na dystansach kilku kilometrowych, a także systematycznie trenował, biegając po ścieżkach okolicznych lasów. Wkrótce okazało się, że najlepsze wyniki zaczął osiągać na długich dystansach. Na początku był sam dla siebie trenerem, później korzystał z planów trenera Rybarczyka z Ostrołęki. W drugiej połowie lat 70-tych startował już w maratonach w Warszawie, Dębnie Lubuskim, Otwocku. Pierwsze starty w dużym maratonie (42 km 195 m) były dla Staszka spełnieniem najskrytszych marzeń z dzieciństwa. W roku 1979 po raz pierwszy został zorganizowany Maraton Warszawski, prowadzony przez legendarnego dziś spikera Tomasza Hopfera.  Staszek wystartował w tym maratonie, zwanym wówczas Maratonem Pokoju, jednym z najstarszych maratonów w Europie, zajmując 44 miejsce z wynikiem 2 h 34 min. 57 sek.  W drugim Maratonie Pokoju, 14 września 1980r.  zajął 7 miejsce z wynikiem 2 h 33 min. 25 sek. Najlepszy wtedy wynik w tym maratonie to 2 h 22 min. 12 sek. Do mety dobiegło 2289 uczestników, startowało kilka tysięcy. W 1983 roku założył grupę maratończyków WLKS "Ziemia Kurpiowska". Miał to coś, co przyciągało do klubu wielu biegaczy z okolic, umiał zarażać pasją do biegania. Jego wychowankowie poszli w ślady mistrza i do dziś biegają. Należą do nich między innymi - Witold Białobrzeski, Witold Piersa, Waldemar Szczubełek, czy też Waldemar Pędzich.

Kurp potęgą jest i basta, taka jest ma opowiastka.

Autor tekstu: Robert Niedźwiecki, Rafał Dzięgielewski
fot. archiwum prywatne rodziny

Chcesz być na bieżąco z wynikami i informacjami sportowymi? Polub nas na Facebooku:

SPORTowa Ostrołęka | Wypromuj również swoją stronę

Zdjęcia do artykułu:

Komentarze

...
11:04, 24 maja 2018

Radomir

Wielki aktywator, który zaszczepiał to "coś", że innym też chciało się chcieć!


...
12:37, 25 maja 2018

MM

Poznałem Stanisława. Mieszkał obok. Super kolega. Z Obierwi pochodzi też  inny wielki sportowiec - Jan Niedźwiecki, mistrz Polski w podnoszeniu ciężarów. Mieszka do dzisiaj w Ostrołęce, warto o nim napisać  



Serwis eOstroleka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


Brak możliwości komentowania artykułu po trzech dniach od daty publikacji.