Futbol bywa okrutny. Bartnik Myszyniec przegrał w dramatycznych okolicznościach

Mecz od pierwszego gwizdka był wyrównany i zapowiadał emocjonujące starcie. Już w 5. minucie Bartnik miał okazję wyjść na prowadzenie - Marcos Santana uderzył z impetem, lecz piłka trafiła w słupek. Gol był na wyciągnięcie ręki, ale szczęście nie dopisało. Kolejne minuty przyniosły kilka niezłych sytuacji dla gospodarzy, jednak to Orzeł Sypniewo w 24. minucie jako pierwszy wpisał się na listę strzelców i objął prowadzenie 0:1.
Najcięższy moment nadszedł w 32. minucie. Bartnik otrzymał rzut karny - szansę na wyrównanie. Bramkarz Sypniewa popisał się znakomitą interwencją i obronił jedenastkę. Chwilę później goście wyprowadzili błyskawiczną kontrę i podwyższyli na 0:2. Z takim wynikiem obie drużyny zeszły do szatni.
Po przerwie Bartnik wyszedł na boisko z zupełnie inną energią i pokazał prawdziwy charakter. W 52. minucie Szymon Kulas zdobył bramkę kontaktową na 1:2. W 80. minucie przyszła kolejna szansa z rzutu karnego, ale strzał poszybował nad poprzeczką i Bartnik znów musiał szukać wyrównania inaczej. Drużyna nie składała jednak broni i w 82. minucie Santana strzelił na 2:2. Jednak w drugiej minucie doliczonego czasu gry Jakub Kowalczyk zdobył zwycięskiego gola dla Orła. Przyjezdni wyjechali z Myszyńca z kompletem punktów. Taki już jest sport...
Bartnik Myszyniec - Orzeł Sypniewo 2:3 (0:2)
Polub nas na Facebooku!
Komentarze
Brak możliwości komentowania artykułu po trzech dniach od daty publikacji.