Mecz pełen kontrowersji - tak w trzech słowach można podsumować starcie V ligi mazowieckiej, które odbyło się w Ostrołęce. Narew zremisowała z Białymi Orłami Warszawa 1:1, a na trybunach sporo mówiło się o decyzjach arbitra.
Narwianie zaczęli zgodnie z planem, a bramkę zdobyli w taki sposób, jaki kibice przy Partyzantów znają już doskonale. Rzut wolny z prawej strony boiska, wrzutka Mariusza Wierzbowskiego i tym razem Yeison Cambindo wyskakuje najwyżej w polu karnym, kierując piłkę głową do siatki. Była 17. minuta meczu.
Trzy minuty później doszło do kontrowersji, która ustawiła dalszy przebieg meczu. Zawodnik Białych Orłów Olaf Uziębło w środkowej strefie boiska popełnił faul taktyczny na zawodniku Narwi Mariuszu Wierzbowskim. Tuż obok był Bartłomiej Ziemak i wykonał ruch w kierunku faulującego zawodnika. Sędzia uznał, że było to celowe uderzenie, dając Ziemakowi czerwoną kartkę, a zawodnikowi Białych Orłów - żółtą.
- To nie była czerwona kartka! - z tą decyzją nie mógł pogodzić się oglądający mecz z trybun dyrektor sportowy Narwi Jerzy Engel.
Grać trzeba było jednak dalej. Na dodatek, goście wyrównali po pechowej interwencji Stepnowskiego.
W drugiej połowie również sporo się działo. Gdy indywidualną akcję przeprowadził Radosław Zyśk i został przewrócony w polu karnym gości, wydawało się, że sędzia wskaże na jedenasty metr, ale nakazał jedynie podnieść się napastnikowi Narwi. Z kolei w końcówce Narew miała sporo szczęścia - z wolnego na skraju pola karnego padł nawet gol dla Białych Orłów, ale bramka nie została uznana.
Ostatecznie starcie w Ostrołęce skończyło się wynikiem 1:1 i niedosyt po tym meczu mają obie ekipy. Narew, bo liczyła na więcej. Białe Orły, bo w przewadze mogli wywalczyć więcej niż jeden punkt.
Zdjęcia do artykułu:
Komentarze
Dodaj Komentarz