Ta trasa kryje sekret sprzed 100 lat. Prowadziła przez Ostrołękę

Raid zorganizował Automobilklub Polski pod koniec czerwca 1926 roku. Jak podkreślał ówczesny "Przegląd Sportowy", wydarzenie pod każdym względem uznać należało za udane – jedynym mankamentem okazała się pogoda. Całonocny deszcz, który rankiem zamienił się w dokuczliwy kapuśniaczek padający niemal do południa, popsuł i bez tego niezbyt dobrą szosę, momentami wręcz fatalną, przynajmniej na czwartej części trasy.
Mimo trudnych warunków uczestniczki rajdu potrafiły rozwinąć dużą szybkość, a same zawody obeszły się bez poważniejszych wypadków - jeśli nie liczyć wjechania jednego z wozów na przydrożną barierę oraz zepsucia się silnika w samochodzie oznaczonym numerem 9 (Citroën).
Trasa przez Ostrołękę
Licząca 310 kilometrów trasa rajdu prowadziła z Warszawy przez Jabłonnę, Zegrze, Serock, Wyszków, Zambrów i Łomżę, skąd po krótkim odpoczynku zawodniczki ruszały dalej - na Ostrołękę, Różan, Pułtusk i Serock, by przez Jabłonnę wrócić do stolicy.
Regulamin konkursu opierał się na dwóch głównych zasadach. Pierwszą było tzw. non stop, czyli zakaz zatrzymywania silnika przez cały czas trwania rajdu, pod groźbą 5 punktów karnych, z jednym wyjątkiem - dozwolonym postojem w Łomży. Drugą zasadą była minimalna obowiązkowa szybkość, uzależniona od wielkości silnika, wynosząca od 35 do 54 kilometrów na godzinę. Dodatkowo obowiązywał zakaz korzystania z obcej pomocy, a za jakiekolwiek naprawy przy silniku w trakcie trasy przyznawano punkty karne.
Szesnaście uczestniczek na starcie
Do rajdu zgłosiło się i stanęło na starcie 16 uczestniczek. Samochody, wśród których przezornie pominięto numer 13, podzielono na pięć kategorii, w zależności od pojemności silnika. Start odbył się u wylotu ulicy Jagiellońskiej na warszawskiej Pradze o godzinie 7:45 rano, a poszczególne wozy wypuszczano w odstępach półtorej minuty.
Do mety w Warszawie jako pierwsza dotarła pani Toepferowa, kierująca samochodem Lancia oznaczonym numerem 4, o godzinie 13:40. Drugie miejsce zajęła pani Bogusławska, również na Lancii. Z wyjątkiem pani Poradowskiej, której wóz numer 9 uległ wypadkowi, wszystkie pozostałe uczestniczki ukończyły rajd w przepisowym czasie.
Wyniki bez punktów karnych
Bez jakichkolwiek punktów karnych rajd ukończyło osiem pań. Wśród nich znalazły się: pani Grodzieńska na Minervie (największa, piąta kategoria) z przeciętną szybkością 51,4 km/h, pani De Lavaux (Jevette, kategoria piąta) - 47,4 km/h, pani Toepferowa (Lancia, kategoria czwarta) - 57,01 km/h, pani Bogusławska (Lancia, kategoria czwarta) - 60 km/h, pani Edwardowa Schiele (Fiat, kategoria druga) - 45,06 km/h, a także trzy panie prowadzące samochody marki Tatra w kategorii pierwszej: pani Barylska (54,54 km/h), pani Maria Schiele (49,06 km/h) oraz pani Hanna Schiele (55,33 km/h).
Nagrody dla najlepszych zawodniczek
Jury raidu przyznało zwyciężczyniom szereg nagród. Główną nagrodę Automobilklubu Polski - kryształowy puchar - otrzymała pani Bogusławska. Nagrodę czasopisma "Auto" przyznano pani Hannie Schiele, a nagrodę Towarzystwa "Premjer" - pani H. Toepferowej. Firma Tatra ufundowała trzy nagrody, które trafiły do pań Marji i Hanny Schiele oraz pani Barylskiej. Wszystkie uczestniczki, które ukończyły raid bez punktów karnych, otrzymały dodatkowo srebrne żetony, a pozostałe zawodniczki - żetony bronzowe.
Ostrołęka jako część historii polskiej motoryzacji
Pierwszy rajd samochodowy pań to dziś niemal zapomniana karta historii polskiego sportu motorowego, a fakt, że jego trasa prowadziła właśnie przez Ostrołękę, stanowi ciekawy, lokalny ślad tego przełomowego wydarzenia. Sto lat temu to właśnie tędy, przez ostrołęcką szosę, jechały pionierki polskiej motoryzacji, udowadniając - mimo kapryśnej pogody i niedoskonałych dróg - że potrafią sprostać wymagającej, sportowej rywalizacji na równi z mężczyznami.
Polub nas na Facebooku!
Komentarze
Polonista
Panie redaktorze raid jest na insekty zabija je na śmierć
Brak możliwości komentowania artykułu po trzech dniach od daty publikacji.