Gramy o awans! Jasny cel Narwi Ostrołęka w tym sezonie. "To nie jest jakaś tajemnica"

Piłka nożna 16 września 2026 1 Komentarz

Po świetnym początku sezonu, kiedy to pierwsza drużyna Narwi Ostrołęka zameldowała się na fotelu lidera V ligi, apetyty kibiców wyraźnie rosną. O tym, jaki cel przyświeca drużynie w tych rozgrywkach, otwarcie mówi dyrektor sportowy klubu, Jerzy Engel.

Jak podkreśla Engel, deklaracja gry o awans nie jest dla klubu niczym nowym – taki cel został wyznaczony jeszcze przed startem rozgrywek. - Dokładnie tak samo się wypowiadałem przed sezonem. To nie jest jakaś tajemnica, że gramy o najwyższe cele w tym sezonie - mówi dyrektor sportowy Narwi.

Motywacją do tak jasno postawionego celu jest ubiegłoroczny sezon, w którym drużyna była o krok od awansu.

- W zeszłym roku skończyliśmy na trzecim miejscu i tak naprawdę w jednym meczu ten awans nam gdzieś umknął. Sezon był niesamowity, bo trzy drużyny były bardzo blisko siebie, a do czwartej była już duża przepaść. Tak naprawdę z taką ilością punktów, jaką zespół zdobył w zeszłym roku, w poprzednich latach spokojnie by awansował. Po prostu tak się w zeszłym roku trafiło, że były trzy drużyny bardzo wyrównane - wyjaśnia Engel.

Ambitna szatnia i ambitny kapitan

Zdaniem dyrektora sportowego, jasno postawiony cel jest wręcz konieczny, biorąc pod uwagę charakter zespołu. – Gdybyśmy nie mieli celu awansu, myślę, że połowa chłopaków by się spakowała i poszła gdzie indziej, bo to jest bardzo ambitna drużyna – zaznacza Engel.

Wśród najbardziej zdeterminowanych zawodników wymienia kapitana zespołu.

Kapitanem jest najbardziej ambitny zawodnik, jakiego w życiu spotkałem, czyli Mariusz Wierzbowski. On już w swoim życiu kilka tych awansów przerobił. To nie jest przypadek, bo jego ambicja jest ogromna i zaraźliwa. Mamy całą drużynę takich zawodników, którzy chcą coś osiągnąć, i to jest podstawa do tego wszystkiego. Mamy też trenera, który jest mega ambitny i głodny sukcesu, bo w zeszłym roku awans przeszedł mu gdzieś koło nosa – dodaje dyrektor sportowy.

Awans to nie usłana różami ścieżka

Jerzy Engel od razu jednak studzi nadmierny entuzjazm, przypominając, że sam awans sportowy niesie ze sobą poważne wyzwania organizacyjne i finansowe.

Awans to nie jest pięknie usłana różami ścieżka. To jest bardzo trudna ścieżka, która wymaga coraz więcej, bo jeżeli robi się awans sportowy, to wymagania finansowe i organizacyjne wobec miasta i otoczenia klubu rosną, nie spadają. To nie jest tak, że coś się osiągnie i można odetchnąć. Wręcz przeciwnie, to jest takie osiągnięcie, które powoduje, że trzeba zwiększyć nakłady finansowe na klub – podkreśla dyrektor sportowy.

Jak dodaje, klub stoi właśnie przed kluczowymi rozmowami dotyczącymi finansowania kolejnego sezonu. "Jesteśmy w przeddzień rozmowy o budżecie na przyszły rok. Będziemy mieli spotkanie z komisją sportu i to jest bardzo ważne spotkanie, ponieważ klub musi mieć pewność, że robiąc krok do przodu sportowy, nie będzie to problem. Wiele klubów już w historii robiło awans sportowy – ja sam doświadczyłem tego w Łomży, gdzie awans sportowy powodował za dużo problemów, bo nie nadążało finansowanie i organizacja klubu, nawet stadion" – zaznacza Engel.

Czwarta liga mazowiecka to wysoki poziom

Dyrektor sportowy zwraca uwagę, że choć awans z V do IV ligi mazowieckiej może wydawać się niewielkim krokiem, w rzeczywistości oznacza zmierzenie się z dużo silniejszymi rywalami.

Dzisiaj ten awans do czwartej ligi to nie jest jeszcze taki wielki przeskok z piątej, bo to są dwie mazowieckie ligi. Wcześniej były podzielone, bo były dwie czwarte, więc ten awans z piątej do czwartej to nie jest wielki przeskok, ale to już jest sygnał wysokiego poziomu. Można zauważyć, że drużyny, które awansują z czwartej ligi mazowieckiej, od razu są w czubie w trzeciej lidze i są blisko drugiej ligi, która już jest w pełni zawodowa. Ta czwarta liga mazowiecka to chyba najsilniejsza czwarta liga wojewódzka w Polsce. Awansując do tej ligi, mierzymy się już z dużymi klubami, które niejednokrotnie są zawodowe, i to wiąże się z jeszcze większą zmianą organizacji u nas – tłumaczy Engel.

Wspólny cel

Na koniec dyrektor sportowy wyraża nadzieję, że kolejny krok sportowy zostanie odpowiednio wsparty przez wszystkie strony zaangażowane w funkcjonowanie klubu.

Mogę tylko powiedzieć, że liczę na to, że wszyscy chcą, żeby tak było, i przygotujemy się na to wspólnie, tak żeby w przyszłym roku finansowanie, organizacja i infrastruktura poszły do przodu, bo to jest niezbędne w dzisiejszych czasach – podsumowuje Jerzy Engel.

Narew Ostrołęka, obecny lider V ligi, jasno stawia sprawę – w tym sezonie liczy się tylko awans. Czy tym razem drużynie uda się dokończyć to, co zaczęła rok wcześniej? Przekonamy się w kolejnych miesiącach rozgrywek.

Chcesz być na bieżąco z wynikami i informacjami sportowymi? Polub nas na Facebooku:

SPORTowa Ostrołęka | Wypromuj również swoją stronę

Czytaj również:

Komentarze

...
17:13, 16 września 2026

Ekspert

Powinno byc wszytko jawne kto ile zarabia jako trener,zawodnik,dyrektor i wtedy byśmy porównali z innymi miastami budżetowo

ocena: -         zgłoś

Serwis eOstroleka.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.


Dodaj Komentarz