Młodzi piłkarze ręczni Trójki Ostrołęka osiągnęli fenomenalny sukces. Jak burza przeszli przez turniej w Płocku i zameldowali się w Final Four Mistrzostw Polski juniorów.
W pierwszym spotkaniu ostrołęcka Trójka zmierzyła się z faworyzowaną ekipą Orlenu Wisły Płock. Ostrołęczanie zaczęli dobrze, bo od prowadzenia 3:0. Później sytuacja uległa zmianie, bo w 23. minucie to Wisła prowadziła 17:14. Do przerwy gospodarze turnieju mieli dwie bramki przewagi (21:19).
W drugiej części meczu oglądać można było kapitalne widowisko. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie - od prowadzenia Wisły 24:21, po prowadzenie Trójki 31:28...
I ta końcówka! Orlen Wisła na 5 minut przed końcem prowadziła 37:35. Na szczęście, bramki Żebrowskiego i Bieńka pozwoliły doprowadzić do remisu 37:37. Takim wynikiem skończył się mecz, a w karnych lepsi byli zawodnicy Trójki. Formą błysnął Gabriel Bieniek, autor 11 bramek.
W drugim meczu turnieju Trójka zmierzyła się z Eneą Orlętami Zwoleń. Tu było już zdecydowanie łatwiej - 17:13 do przerwy i 33:28 na koniec meczu przy niemal pełnej kontroli od początku do końca spotkania. Najlepsi strzelcy: Jakub Trzaskowski (8 bramek) i Kacper Żebrowski (7 bramek).
"Ale za to niedziela będzie dla nas" - śpiewano w klasyku i niedziela, podobnie jak poprzednie dni, była dla Trójki. Podopieczni Bartłomieja Wojdyny i Radosława Blocha dali kolejny popis szczypiorniaka, wygrywając bardzo pewnie z Padwą Zamość. 18:13 do przerwy, 37:29 na koniec meczu - wynik mówi sam za siebie, to był pokaz ostrołęckiej siły.
Trójka po kapitalnym turnieju zameldowała się w najlepszej "czwórce" w Polsce! To niebywały sukces ostrołęckiej piłki ręcznej.
A osiągnęli go: Maciej Głażewski, Rafał Jędrzejewski, Adam Głażewski, Krzysztof Jabłoński, Kacper Żebrowski, Ksawery Zapała, Seweryn Sypiański, Krzysztof Minota, Maciej Minota, Gabriel Prusaczyk, Wojciech Połaski, Gabriel Bieniek, Eryk Pawłowski, Szymon Wojdyna, Jakub Trzaskowski i Bartosz Frydrychowicz. W sztabie znaleźl się trenerzy Bartłomiej Wojdyna i Radosław Bloch oraz Michał Głuszek i Paweł Wysocki.
Komentarze
Dodaj Komentarz